Plan rekolekcji adwentowych

Rekolekcje adwentowe w parafii Miłoszyce 18 – 20 grudnia 2016 IV Niedziela Adwentu –18 grudnia Godz. 8 – Msza święta z nauką dla młodzieży Godz. 10 – Msza święta z nauką dla dzieci Godz. 12 – Msza święta z nauką ogólną, po Mszy świętej nauka stanowa dla kobiet Godz. 18 – Msza święta z nauką ogólną Poniedziałek, 19 grudnia Godz. 9 – Msza święta z nauką, po Mszy świętej – odwiedziny u chorych Godz. 18 – Msza święta z nauką ogólną, po Mszy świętej nauka stanowa dla mężczyzn Wtorek, 20 grudnia, Dzień Spowiedzi Świętej Godz. 8 – Początek spowiedzi świętej Godz. 9 – Msza święta z nauką Godz. 17 – Spowiedź święta Godz. 18 – Msza święta z nauką. Zakończenie rekolekcji

Po odjeździe księdza Janusza Zbrońca

Miłoszyce, 4 grudnia 2016 W poniedziałek 21 listopada ksiądz Janusz Zbroniec uczestniczył na plebanii w Miłoszycach w dekanalnym spotkaniu z okazji imienin swoich i miejscowego proboszcza, a wieczorem w naszym kościele w Mszy świętej imieninowej, podczas której pożegnał się z nami i nam podziękował. W tym samym dniu (mamy informację zamieszczoną w Internecie) został powołany na wikariusza polskiej parafii rzymskokatolickiej pw. świętego Andrzeja Boboli w Londynie. W czwartek 24 listopada po południu pokazał się po raz ostatni na naszym probostwie, a wieczorem już był na swoim nowym miejscu. Ksiądz Janusz będąc kapłanem przeszło trzydzieści lat (w ubiegłym roku świętowaliśmy to trzydziestolecie), aż dwadzieścia lat spędził jako misjonarz w Brazylii, z której co parę lat przyjeżdżał na kilkumiesięczne urlopy. Poznałem Go jakieś dziesięć lat temu i poprosiłem, by, będąc na wypoczynku w domu, odprawiał w naszym kościele, tym bardziej, że jego rodzina wywodzi się z Dziupliny. Gdy umierała Mama Janusza, pani Aniela, wiosną 2010 roku, znowu przyjechał i był przy jej śmierci, a potem pochował na miłoszyckim cmentarzu. We wrześniu 2014 roku przyjechał znowu i nikt nie przypuszczał, on sam pewnie też, że jego pobyt w Ojczyźnie tak się wydłuży. Okazało się, że pojawiły się trudności w uzyskaniu dokumentów na powrót do Brazylii. Wciągnąłem księdza Janusza w nasze duszpasterstwo, by miał radość z kapłańskiej posługi i by miał z czego żyć. Przecież w naszej polskiej rzeczywistości, gdzie ksiądz nie ma stałej pensji, źródłem utrzymania księdza, może nie wszyscy o tym wiedzą, jest ofiara składana za odprawioną Mszę świętą. Tak sobie myślę w tym momencie, ilu moich Parafian korzystających z mojej obecności i posługi, nigdy, ale to nigdy, nie poprosiło mnie o odprawienie Mszy świętej w takiej czy innej intencji. Ale Pan Bóg sprawił, że pojawiło się więcej intencji i mogłem – dzięki Wam – wspomóc nimi księdza Janusza. Gdy 13 stycznia tego roku złamałem nogę, natychmiast zadzwoniłem po niego i nie tylko odprawił tę Mszę świętą, na którą nie doszedłem, ale na prawie trzy miesiące przejął opiekę nad nasza parafią. Odprawiał, chodził po kolędzie, sprawował sakramenty i codziennie mnie odwiedzał, opowiadając o swoich sympatycznych spotkaniach kolędowych z tymi, z którymi kiedyś się na tym terenie uczył, pracował w Jelczu – przed wstąpieniem do seminarium lub przyjaźnił się. Widziałem radość w jego oczach płynącą z kapłańskiej posługi. To była też moja radość z tego, że nasza parafia mogła Mu pomóc. Gdy będąc jeszcze słabym powracałem do sił, cieszyłem się Jego pomocą w Wielkanoc, w Boże Ciało, podczas wakacji i zawsze wtedy, gdy Go poprosiłem o zastępstwo. Nigdy mi nie odmówił. Za taką kapłańską, koleżeńską postawę jestem Mu ogromnie wdzięczny, a moim Parafianom za dobroć serca okazywaną naszemu księdzu Januszowi. Podczas wspomnianej już Mszy świętej imieninowej w naszym kościele w dniu 21 listopada, ksiądz Zbroniec żegnając się powiedział, że „był przeze mnie traktowany nie jako wikary, lecz jako współpracownik”. Słuchałem z radością tego, co mówił, bo zawsze chciałem, by tak było. Cieszę się tym nowym etapem w Jego kapłańskim życiu. Myślę, że staż wikariuszowski potrwa krótko i gdy nasz ksiądz Janusz pozna i […]